Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Życie z Dysplastykiem :)

Życie z Dysplastykiem :) 2012/04/11 18:48 #130615

  • agaalex
  • agaalex Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 643
  • Otrzymane podziękowania 16
  • Oklaski: 0
Wiem tylko ja histeryczka jestem jeżeli chodzi o moje dziecko i moje psie dziecko ;) Wiesz ciężko jest zminić kilkunastoletnie przyzwyczajenia ale i tak mi dobrze idzie bo Emiśka 2kg zrzuciła właśnie przez to ,że zaczełam jej odmawiać podjadania .Szkoda ,że sobie takiej diety nie mogę zafundować :diabel:
"Być może dla świata jesteś tylko psem ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"

http://agnieszkaalex.pl.tl/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Życie z Dysplastykiem :) 2013/02/04 14:18 #164575

  • ramaya
  • ramaya Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 359
  • Otrzymane podziękowania 11
  • Oklaski: 0
odswiezam temat - w sobote bylismy u nowego weta (po przeprowadzce) i zrobil na mnie dobre wrazenie - poswiecil 40 min na rozmowe o stawach Badyla. Badyl ma dysplazje lokci (lewy zawsze gorszy, prawy byl "w miare") i poprzedni weterynarze zawsze zalecali - cartrophen, przystosowanie rezimu cwiczeniowego i trzymanie wagi - co tez czynilismy i od 2 lat nie mielismy wiekszych problemow z kulawizna lub zesztywnieniem.
Nowy wet po badaniu chce nas skierowac do specjalistycznej przychodni ortopedycznej z zaleceniem artroskopii i operacji usuniecia jednego z elementow kosci tak aby narastajaca tkanka kostna nie niszczyla dalej stawu. Wg niego cartrophenem leczymy objawy (nawilzamy chrzastke) ale nie powstrzymujemy niszczenia chrzastki przez wystajace elementy kostne. Po badaniu uwaza on tez ze na lewa lape moze byc za pozno (ale to mozna bedzie na 100% stwierdzic dopiero po ponownych zdjeciach itd) ale prawa jest do odratowania. Podobno zabieg ten rokuje lepiej na przyszlosc Badyla, a jesli go nie przeprowadzimy to za kilka lat stan psa moze sie na tyle pogorszyc ze bedzie czekac go wymiana stawu.
Decyzja o takim zabiegu jest dosc powazna i dziwi mnie ze zaden z wczesniejszych wetow nie dawal mi takiej opcji. Jakie macie doswiadczenie z tego typu procedura?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Życie z Dysplastykiem :) 2013/02/04 20:37 #164597

  • Moniab
  • Moniab Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 3105
  • Oklaski: 0
ramaya,
Jeśli chodzi oramaya napisał:
artroskopii i operacji usuniecia jednego z elementow kosci
Bluciak miał tak robiony łokieć w wieku 6 miesięcy. Dziś ma 3,5 roku i jesteśmy zapędzeni pod ścianę. Ten zabieg i owszem pomoże na chwilę. Zwyrodnienie i tak będzie a po usunięciu wszelkich dziobów (takie oszlifowanie panewki, lub tego co z niej zostało) da efekt krótkoterminowy. Łokcie z dysplazją (mówimy tu o silnej dysplazji) muszą być co jakiś czas "nasmarowane". Najpopularniejszą metodą są kwasy hialuronowe wstrzykiwane bezpośrednio do stawu. One dają dobre efekty. Zaznaczę tylko, że to nie jest złoty środek po którym staw wraca do idealnego funkcjonowania. Ten kwas pozwala psu na normalne chodzenie i ogranicza ból do minimum. Zwyrodnienie mniej się posuwa do przodu, ale niestety posuwa.
Nie wiem jak jest u Ciebie, ale u mnie dla łapy Bluciaka nie ma lekkiego rozwiązania. Zobowiązani jesteśmy co pół roku podawać kwas i jeśli to przestanie pomagać, czeka nas usunięcie stawu i całkowite usztywnienie łapy. (nie operuję weterynaryjnym słownictwem bo go nie pamiętam :) )



Kilka ważnych rad:
1. Psu z silną dysplazją nie można biegać.
2. Krótkie spacery (niestety).
3. Kąpiel w wodzie tylko w okresie późnej wiosny i wczesnej jesieni.
4. Pies nie może wbiegać do wody za aportem - patyk musi być rzucany kiedy pies jest już w wodzie. (opór wody przy w bieganiu do niej powoduje ból i dalsze uszkadzanie stawu)
5. Nie może chodzić w wysokim śniegu (tak samo jak opór wody, tak śnieg jest dla niego dużym wysiłkiem).
6. Jeśli są schody w domu, konieczne jest zwiększenie mu przyczepności do nich - dywaniki (nakładki).
7. Ograniczyć w miarę możliwości powierzchnie śliskie, z którymi pies może mieć kontakt (dywany, chodniczki mile widziane).

Ktoś powiedział, że dysplazja to nie wyrok śmierci i można z nią żyć normalnie.
Jak z pierwszą częścią się zgadzam, tak z drugą absolutnie. Dysplazja to mnóstwo wyrzeczeń, a silna dysplazja to prawie wegetacja. Mam nadzieję, że Bluciak jest szczęśliwy żyjąc, tak jak żyje. W okresie zimowym dzienna dawka wyjścia na dwór to 30 minut i to pod czujnym okiem moim lub męża. W okresie wiosenno-letnim wydłuża się ten czas do 3 /4 godzin dziennie. Tylko dlatego tak długo, że na szczęście Bluciaka posiadam swój staw, w którym on pływa właściwie co spacer :)

Życzę Ci dużo siły i cierpliwości a przede wszystkim trafnego wyboru leczenia. Dysplazja to żyła złota dla Weterynarzy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
Time to create page: 0.090 seconds